Opinie właścicieli naszych gości

"Pani Aniu,
piszę żeby podziękować Pani za czas poświęcony naszemu psu. Nigdy nie myślałam że uda nam się znaleźć takie miejsce jak to u Was do którego bez wyrzutów sumienia będziemy mogli przywozić Zimbo. Już teraz planujemy kolejne tygodnie w czasie których wyślemy Zimbo na wczasy do Pani - bo w takich kategoriach to miejsce postrzegamy.
Dodatkowo Zimbo nabrał apetytu i uwaga - słucha się bardziej w czasie spacerów. Rewelacja."

Ola i Johan oraz Zimbo

"Jeżeli chodzi o to co napisałam powyżej, już 2,5 roku temu, to tylko utwierdziłam się w przekonaniu, ze mieliśmy dużo szczęścia, że bez polecenia trafiliśmy właśnie do Was. Nigdy nie widziałam mojego psa tak szczęśliwego, jak wtedy, kiedy szykujemy go do wyjazdu do pensjonatu, a muszę dodać, że jest bardzo nieufny w stosunku do ludzi. Absolutnie polecam to miejsce, także dlatego, że Psy y Ani nie siedzą całymi dniami w boksach, ale mają możliwość długich spacerów w malowniczej okolicy. Po pobycie w pensjonacie nasz pies śpi przez kolejne 3 dni, tak jest wybiegany. Miejsce fantastyczne. "

Ola, Johan & Zimbo, listopad 2013

"Od niedawna okazało się, że w mojej okolicy mieszka miłośniczka "Czarnych Miśków". Pewnego dnia zapukała do mojego drewnianego domku i powiedziała że ma psa dla którego szuka domu. Minął miesiąc. Nasza rodzina powiększyła się o duże czarne zwierzę. Jest z nami Jamal dziewięciomiesięczny Nowofundland.
Zanim zamieszkał z nami Jamal, królem naszej posesji i naszych sypialni był Kibo - kochany kundelek ale rozwydrzony do granic możliwości psiej i ludzkiej. Odbył obóz integracyjny w hodowli Nowofudnlandów.
Właścicielka Ania prowadzi również hotel dla psów, w którym nasz Kibo dowiedział się, że jest psem a nie człowiekiem, że wcale nie trzeba gryźć każdego psa i człowieka również. Uświadomiła mi, że psa trzeba kochać jak psa a nie jak istotę przez nas wymyśloną.
Polecam wszystkim psi hotel na terenie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, gdzie psy wcale nie płaczą przy rozstaniu z właścicielem."

Katarzyna G. oraz Kibo i Jamal

"Pobyt naszego psa Voxa w Pęclinie każdorazowo bardzo dobrze wpływa
na jego późniejsze zachowanie wobec innych czworonogów.
Dzięki kontaktom z domowymi psami oraz innymi gośćmi hotelowymi
Vox stał się bardziej zrównoważony i nasze spacery przebiegają spokojniej.
:-)
Miła atmosfera hotelu i fachowe podejście pani Ani do jej podopiecznych sprawiają, że chętnie pozostawiamy Voxa w Pęclinie.
Polecamy."

Magdalena i Wojciech

"Korzystaliśmy z opieki pani Ani nad naszym psem i gorąco polecamy innym.
Pani Ania jest bardzo odpowiedzialna i konkretna, a przede wszystkim ma bardzo dobre podejście do psów i świetnie zna ich psychikę.
Zauważyliśmy , że w tę pracę wkłada dużo serca i są tego efekty {zwierzęta dobrze się czują}. Od czasu poznania pani Ani kontakt z naszym pupilem bardzo się zmienił gdyż nauczyła nas jak prawidłowo postępować z psem. Wcześniej mieliśmy wiele stresujących i przykrych dla nas sytuacji.
Teraz mieć psa to sama przyjemność.
Bardzo dziękujemy pani Aniu za opiekę i cenne rady oraz gorąco polecamy wszystkim takiego fachowca."

Agnieszka i Paweł z Fantazją

"Lemon u Ani czuje się jak ryba w wodzie. Bardzo lubi tu przyjeżdżać, to takie jego małe wakacje. Ma cudowne towarzystwo, swoją ukochaną Lady, las, mech (najlepszy do jedzenia), łąki i kałuże, a więcej do szczęścia mu nie potrzeba, zawsze gdy jesteśmy już pod bramą jest tak podekscytowany,
że popiskuje ze szczęścia.
Długie spacery, towarzystwo przyjaciółek Lemona sprawia, że czuje się tu doskonale. Polecam wszystkim domowy hotel u Ani,
bo psy mają tu wspaniałe warunki i opiekę."

Kasia G. i Lemon

"Pensjonat w Pęclinie jest dla Lemona drugim domem, przyjeżdża tu prawie od siedmiu lat. Bywa tu bardzo często, w każdym miesiącu, w wakacje, w ferie zimowe, uzbiera się tego kilka miesięcy w roku. Jakie to szczęście, że udało się nam kiedyś uzyskać informację, że jest takie magiczne miejsce, że jest taka idealna, wspaniała opiekunka zwierząt, jak Ania Mikulska. Jesteśmy niezmiennie wdzięczni, że możemy korzystać z jej opieki nad Lemonem, czasami odnosimy wrażenie, że naszemu Lemonowi jest tu lepiej niż w domu ;-). Podpisujemy się pod wszystkimi pozytywnymi opiniami innych właścicieli psów tu przyjeżdżających, pensjonat w Pęclinie jest bowiem wzorowo prowadzony, poza tym miejsce w którym się znajduje jest piękne. Dziękujemy Aniu za wspaniałą opiekę nad Lemonem i polecamy się na przyszłość."

Kasia G. i Lemon, grudzień 2013

"Gdyby moje psy (2 sprytne i ruchliwe terriery tybetańskie) nie poznały Ani, nie wiedziałaby, co to wakacje - las, łąki, kąpiel w rzece, przestrzeń i przygoda. Ominęłaby je również radość przebywania w dużym stadzie - piękne czarne misie, czyli nowofunlandy, od szczeniaka robiły im za mamki i koleżanki.
Moje psy mają drugi dom. Wierzę, że kiedy nocą, schowane w jaskini, czyli pod łóżkiem, przebierają łapami podszczekując przez sen - wymykają się w ten sposób, choćby tylko w wyobraźni, do pensjonatu dla zwierząt 'Psy u Ani'.
Lubimy tam jeździć, bo otoczenie piękne i życzliwi ludzie. Serdecznie polecam wszystkim czworonogom - nie dajcie się wywieźć nigdzie indziej.
ps. Psy mają swoje lasy i pola, a jeśli mowa o polach, to jest też Pola - dumna, choć zsocjalizowana przez psy kocica, która również ma swoje korzyści z wizyt w pensjonacie w lesie: to jedyne miejsce, w którym nikt jej nie gania - święty spokój i własny wybieg w towarzystwie innych kotów! Czyli to, co koty lubią najbardziej:)"

Joanna R. z Luckiem, Miszą i Polą

"Luckowi stuknęło niedawno 5 lat. Misza goni go (4 lata, 4 miesiące). Więc to już tyle lat jeździmy do Pensjonatu u Ani. Przemierzamy te same polne i leśne drogi. Psy nauczyły się pływać (a nie chciały). Ja nauczyłam się oddychać świeżym powietrzem z wdzięcznością za zielony las, bo okolice Pensjonatu to przepiękne miejsce. Pensjonat zawsze zadbany i gościnny. Nie szukamy innego miejsca - bo to jest najlepsze, jakie mogło się nam trafić:) Dziękujemy. Bardzo!

Lucek, Misza i ich zdyszana właścicielka, Joanna. jesień 2013

"Bardzo się cieszę, że znalazłam kogoś, z kim mogę śmiało zostawić swoje pieski. Pani Ania jest odpowiedzialną, świetnie zorganizowaną osobą, która doskonale rozumie psie potrzeby. Wspaniale sprawdziła się w trudnych dla nas chwilach, gdy istniało zagrożenie życia Zuzy. Dzięki jej ogromnemu zaangażowaniu sunia została uratowana.
Moje psiaki często zostają u Pani Ani na pobyt dzienny. Mają zapewnioną opiekę, długie spacery i super zabawę. A w domu słowa „Pani Ania” wywołują u psów szaloną radość.
Jedyny „minusik”, to fakt że psy (zwłaszcza Diego) niezbyt chętnie wracają do domu :) "

Ania Wieczorek oraz Zuza i Diego

"Latem 2008 roku kupiłam od Ani swojego nowofundlanda Bazyla. Od samego początku mogłam liczyć na fachową pomoc w opiece i wychowaniu mojego pierwszego psa. Ania służyła mi radą odnośnie żywienia i ułożenia niufka. O każdej porze dnia i nocy, w razie problemów, mogłam (i nadal mogę) liczyć na jej wsparcie. Do dzisiaj utrzymujemy kontakt.
Bazyli często odwiedza swój rodzinny dom, swawoląc do woli z innymi psami.
Rzeczą, która była dla mnie bardzo ważna kiedy wybierałam szczeniaka, był jego charakter. Szczenięta w pęclińskiej hodowli są bardzo dobrze socjalizowane - Ania dostarcza im wiele pozytywnych bodźców, dzięki czemu wyrastają na psy ufne i przyjazne.
Polecam wszystkim zarówno hodowlę "As Beautiful As Possible" jak i domowy pensjonat dla psów 'Psy u Ani'."

Alicja z Bazylem

"Nie wiem, czy powinnam pisać o wszystkich zaletach tego miejsca, bo "zwęszą" je inni właściciele psów, którym zależy na fachowej opiece i trudno będzie tu o termin. Ale po dwóch latach znajomości z Anią i wszystkich wizytach u niej mojego owczarka niemieckiego, jestem jej to winna:) Wiem jak wyglądają inne hotele dla zwierząt, więc mam możliwość ich porównania. Ania przyjmuje do siebie tylko kilka psiaków jednocześnie, tak, aby mogła rzetelnie i fachowo zająć się nimi wszystkimi. Mieszkają sobie w sąsiedztwie lasu, który odwiedzają trzy razy dziennie podzielone na psie drużyny. Skład "spacerowych drużyn" Ania ustala w zależności od temperamentów, stanu zdrowia, czy kondycji psychofizycznej. Miałam przyjemność uczestniczyć w tych spacerach i wiem, że psiaki doskonale dogadują się zarówno z opiekunką jak i ze sobą.
Poza leśnymi wyprawami podopieczni mają możliwość wyszaleć się na terenie ogrodzonym. Mój pies daje tu upust swojej miłości do kopania ogromnych dziur w ziemi i nikt go za to nie beszta :) Lata z wywalonym jęzorem, podrzucając kolejną zabawkę (jest ich tu wiele) i widać szczęście na jego pysku.
Jeżeli mój pies na czas pobytu potrzebuje podawania lekarstw, czy specjalnego traktowania, to wiem, że na Anię mogę liczyć. W razie konieczności konsultuje się także z moim lekarzem weterynarii.
Ciężko nam czasem zostawić psa u innych ludzi, ale pobyt we wzorowo prowadzonym pensjonacie tylko im służy. Potraktujmy to jako wakacje dla naszych psiaków. One też potrzebują przebywać z osobnikami swojego gatunku. Uczą się wtedy komunikować ze sobą, socjalizują się. A cudowne brunetki-nowofunlandki i blond hovawartka Ani są wspaniałymi nauczycielkami i kompankami zabaw. Szczerze polecam to miejsce.
P.S. Dziękuję Ani za to, że znalazła kochające domy dla 80 bezdomnych kotów, a także za stworzenie mi sposobności powrotu do jeździectwa i za "końskie szczęście":)"

Ewa z Estonem

"Każdy kolejny pobyt naszego psa u Ani utwierdza nas w przekonaniu, że lepszego miejsca nie mogliśmy znaleźć. Idealne miejsce dla wszystkich miejskich psiaków spragnionych spacerów po lesie i kąpieli w rzece :) Ale dla mnie poza wspaniałymi terenami do spacerów bardzo ważna jest fachowa opieka, a tutaj taką ma zapewnioną. Mój 10-letni owczarek niemiecki przeszedł w niedawno skręt żołądka, więc wymaga dodatkowej troski i czujności. Spacery ma dozowane odpowiednio do stanu zdrowia (problemy ze stawami), podawane suplementy, lekarstwa, karmiony jest częściej, małymi porcjami.
Mam ten komfort psychiczny, że Ania zadba o niego jak należy, zauważy najmniejsze zmiany w zachowaniu czy samopoczuciu psa i odpowiednio zareaguje. Polecam serdecznie.
Wszyscy długoletni klienci Ani są najlepszą rekomendacją dla tego miejsca."

Ewa z Estonem, grudzień 2013 - stali, zadowoleni klienci z pięcioletnim stażem :))

"23 styczeń 2010 to bardzo ważna data dla naszej rodziny, powiększyła się o najukochańszego niufa Cosmo. Ania i Pani Ela okazały się bardzo pomocne i udzieliły nam wiele wskazówek jak opiekować się i odpowiedzialnie wychowywać naszego szczeniaka, który już wtedy był dobrze ułożony i socjalizowany. W każdej chwili możemy liczyć na wsparcie i porady dotyczące postępowania z dorastającym psem. Z przyjemnością wracamy do Pęclina, korzystamy z gościnności domowego pensjonatu "Psy u Ani" gdzie Cosmo czuje się jak na wakacjach. Długie spacery po lesie z Zafirą, Beauty i Lady oraz psami goszczącymi w pensjonacie sprawiają naszemu miśkowi wiele radości. Ania zapewnia naszemu pupilowi fachową opiekę a nam spokój, że jest w dobrych rękach. Pensjonat "Psy u Ani" to miejsce dla kochanych psiaków i kochających właścicieli."

Sylwia, Grzegorz i Cosmo

"Fundacja Zwierzęca Polana pragnie serdecznie podziękować Pani Annie Mikulskiej prowadzącej hotel dla zwierząt „Psy u Ani”, za jej olbrzymie zaangażowanie i troskę, jaką okazuje naszym podopiecznym Pomoc Pani Ani jest nieoceniona w przypadku zwierząt bezdomnych – często po przejściach, hotel staje się ich azylem, przystankiem w drodze do nowego stałego domu. Dzięki profesjonalnej opiece oraz doświadczeniu Pani Ani psy uczą się obcowania z człowiekiem, a także możliwe jest wyeliminowanie niepokojących/ niewłaściwych zachowań zwierzaka. Jako fundacja uzyskujemy pełne informacje o psie, jego charakterze, co jest bardzo istotne w procesie poszukiwania nowych odpowiedzialnych opiekunów. Raz jeszcze chcemy wyrazić swoją wielką wdzięczność za dotychczasową współpracę i z całą odpowiedzialnością rekomendować hotel „Psy u Ani" jako placówkę profesjonalną i godną zaufania pod każdym względem."

Prezes fundacji: Aleksandra Grynczewska

"Kocham psy,są integralną częścią mojego życia i nie wyobrażam sobie domu bez tych cudownych stworzeń. Od kilku lat cieszę się towarzystwem wyżła weimarskiego-Edgara i doga niemieckiego-Dmuchawca, które są dla mnie jak dzieci. Niestety podróżowanie z tak dużymi dzieciakami jest wyjątkowo trudne, dlatego przez bardzo długi czas musiałam odpuszczać sobie wakacje, a w szczególności te długodystansowe. Zdarzało się,że wyjeżdżałam na pare dni bez moich chłopaków,wówczas zostawiałam ich u kogoś z rodziny,ale zawsze wiedziałam,że i psiaki i moi bliscy,żyją przez czas mojej nieobecności w pełnym stresie.Psiaki nie chciały jeść,spać,były niezdrowo pobudzone,przez co moi bliscy niechętnie się nimi zajmowali.

Niestety czekał mnie kolejny wyjazd i kompletnie nie wiedziałam co zrobić z moimi psiakami.Zaczęłam przeszukiwać internet, chciałam znaleźć hotel,lub opiekuna dla moich Łobuzów i tak natknęłam się na Anię Mikulską.Umówiłyśmy się na spacer z psiakami.Pomijając fakt,że okolica hotelu mnie zauroczyła,to przede wszystkim pani Ania wzbudziła we mnie niesamowicie pozytywne emocje. Już po pierwszym spacerze wiedziałam,że jest to osoba,której z pełnym spokojem mogę powierzyć moje Skarby.

Edgar i Dmuchawiec pokochały panią Anię i jej cudowne dziewczyny,Lady,Beauty i Zefire. Dzięki pobytom u pani Ani, moje psiaki nauczyły się współżyć z innymi samcami, chodzić grzecznie na smyczy (przed panią Anią,zdarzyło mi się pare razy zaliczyć ślizg po asfalcie,gdy moje chłopaki się czymś zainteresowały) i zaczęły być bardziej posłuszne.

Dzięki pani Ani zyskałam spokój. Nareszcie mogę wyjechać na wakacje i oderwać się od wszystkiego. Pierwszy raz w życiu mogę w pełni cieszyć się urlopem, ponieważ wiem, że moje Skarby są maksymalnie bezpieczne, pomimo, że mnie przy nich nie ma. Mogę się wyciszyć i odetchnąć, bo wiem, że Edgar i Dmuchawiec mają zapewnioną opiekę, troskę, bezpieczeństwo i mnóstwo radości.

Podsumowując,kiedy ja wyjeżdżam na wakacje, moje psiaki wyjeżdzają na wakacje do pani Ani. Najlepszym potwierdzeniem ich miłości do pani Ani jest to,że gdy tylko mówię do nich "Jedziemy do Ani" natychmiast zaczynają skakać,skamleć i szaleńczo machać ogonami. Ich radość wypełnia cały blok, a czasami mam wrażenie, że już całe osiedle wie, kiedy wybieramy się na urlop. Urocze jest też to, że Edek i Muszek rozpoznają psiaki z naszego osiedla,które również bywają w hotelu "Psy u Ani" i zachowują się wobec nich wyjątkowo przyjacielsko i wręcz opiekuńczo.

Hotel "Psy u Ani" jest najcudowniejszym,najbezpieczniejszym i jedynym miejscem, któremu ze spokojem i radością powierzam moje ukochane psiaki."

Gosia,Edek i Muszek

" Niektorym trudno jest zostawić swojego psa pod czyjaś opieka a co dopiero w hotelu!.. Mój pies chodzi codzień na długie spacery. Mieszkamy prawie w Mazowieckim Parku Krajobrazowym. Jest woda, las,piaszczyste góry do zabawy oraz spotykane po drodze towarzyskie psy. Jak tu zostawić z czystym sumieniem takiego psa w hotelu??!!.. A moze pensjonat?. Nie ukrywam ze adres Pensjonatu Psy u Ani dostałam od lekarza weterynarii,osoby godnej zaufania, ale jak niewierny Tomasz póki nie sprawdzilam sama ,nie mialam pewności... Opis miejsca i proponowanych " usług" na stronie internetowej wydał mi sie tak perfekcyjny i zachęcający ze ogarnęła mnie ciekawość i umówilam sie na zapoznawczy spacer. Ku mojej wielkiej radości okazało sie ze miejsce to spełnia wszelkie moje wybredne oczekiwania! Czyste (!!!!), urocze, zadbane ,pięknie położone przy samym lesie miejsce z wyraźnie wyczuwalna spokojna,rodzinna atmosfera i szykujące sie do spaceru radosne i posłuszne psy! To prawie jak u "zaklinacza psow "!Od tej pory mój pies jest zachwycony i dolaczyl do grona stałych klientów pensjonatu ,przyjeżdżamy tu juz od prawie trzech lat... Polecam uczciwie to miejsce które jest trochę jak sanatorium - mikroklimat, las, łąki,piasek, woda,ćwiczenia, zabawa, towarzystwo!Psy odnajdują tu swoje naturalne środowisko ."

Agnieszka i funny Fanny. Grudzień 2013

"Już prawie 2 lata minęło od czasu kiedy moja beagle Suzi pierwszy raz została pod opieką Pani Ani. Muszę przyznać, że na początku bardzo się obawiałam naszej rozłąki i ciężko było mi się pogodzić z tym, że „obca osoba” będzie się zajmowała moją ukochaną suczką… Pani Ania świetnie sobie poradziła zarówno z opieką nad rozpieszczoną Suzi, jak i ze mną – nadopiekuńczą i nieradzącą sobie z własnym psem właścicielką. Dostałam od Pani Ani wiele mądrych i praktycznych wskazówek, za co również bardzo dziękuję. Z każdym kolejnym pobytem w hotelu utwierdzałam się w przekonaniu, że Pani Ania jest bardzo odpowiedzialną i kompetentną osobą, a pieski czują się pod Jej opieką jak w domu. Ponad rok temu zdecydowaliśmy się na drugiego pieska tej samej rasy (Bazyl) i teraz w hotelu u Pani Ani zostawiamy 2 beagle. Po każdym pobycie pieski są zadbane, wybiegane i szczęśliwe! Zdecydowanie polecamy."

Gosia i Michał oraz Suzi i Bazyl, Maj 2014

"Od kilku lat korzystamy z domowego pensjonatu „Psy u Ani” – nasz pies Sparky jest szczęśliwym posiadaczem swojego miejsca w nim, miejsca zawsze czystego i zadbanego. Miejsce to jeden element, najważniejsze jest jednak to jaką opieką jest tam otoczony. Właścicielka i opiekunka zwierząt - Pani Ania wspaniale zajmuje się Sparky’m, jest on wybiegany, a socjalizowanie go z innymi psami świetnie na niego wpływa. Bez względu na to czy jest to pobyt weekendowy, czy dłuższy – zawsze mogę liczyć na fachowe zajęcie się psem, zostawiam go w dobrych rękach, bez obawy, Sparky jest wtedy na wakacjach. Uczę się też od Pani Ani postępowania ze zwierzętami – asertywności, spokoju, opanowania i konsekwencji. Pani Ania bardzo pomogła mi w opiece pooperacyjnej nad Sparky’m….po prostu się nim opiekowała. Pani Aniu bardzo dziękuję. Wszystkim posiadaczom czworonogów polecam pensjonat „Psy u Ani”."

Magda i Sparky, 2017

"Informację o „Psach u Ani” znalazłam w internecie, gdy szukałam dla Dony-malamutki opieki na czas wakacji, jako że nie braliśmy pod uwagę opcji zafundowania kudłaczowi pobytu we włoskim upale. Przeczytałam opis na stronie internetowej, obejrzałam zdjęcia urokliwego domu, zatopionego w zieleni otaczającej także psie boksy i pomyślałam, że osoba, która tyle czasu poświęca na psie spacery będzie na pewno tą odpowiednią osobą dla mnie i mojego psa. I nie pomyliłam się. Odtąd Dona zostaje w pensjonacie pani Ani regularnie kilka razy w roku, na krótsze (week-end) lub dłuższe (2-3 tygodnie) pobyty. Powierzam ją pani Ani z pełnym zaufaniem, że będzie nie tylko nakarmiona i przypilnowana, ale że będzie miała także ruch, tak ważny dla zwierzaka jej gabarytów. U pani Ani bowiem pies ma prawdziwe spacery, a nawet biegi, po okolicznych lasach i polanach w dobranym (dosłownie!) psim towarzystwie. Zarówno w lecie, jak w okresie zimowym mieszka w odpowiednich warunkach, a przede wszystkim ma troskliwą, wszechstronną opiekę. Dona nie jest łatwym psem, jest dominująca ale potrafi też pół nocy wyć jak wilk z tęsknoty, natomiast pani Ania potrafi sobie poradzić z wszystkimi psimi humorami i sprawić, że właściciel nie zamartwia się, odbiera zwierzaka radosnego i myśli bez stresu o perspektywie nastęnego z nim rozstania. "

Elżbieta i Dona, 2017